Czwartek, 14 września 1939
Fot. Julien Bryan/United States Holocaust Memorial Museum

ul. Białołęcka 28 (dziś Wysockiego)

Płyną dni podobne do siebie. Brakuje pieczywa, bo nie wszystkie piekarnie są czynne, a pozostałe nie mogą nadążyć. Trzeba iść o godzinie czwartej lub piątej rano przed piekarnie i stać kilka godzin, aby chleb otrzymać. Ludzie stoją cierpliwie, nie zważając na to, że niedaleko wybuchają szrapnele. Świstu tego pocisku nikt nie słyszał. Nie zapowiedziawszy swego przybycia uderzył w jezdnię, wywiercił mały dołek w asfalcie i bryzgnął wokoło wiązkami odłamków. Z wrzaskiem rozpierzcha się tłum sprzed piekarni, rozbiega się po wszystkich kątach, wsiąka w zaułki, a na pustej ulicy pozostały poszarpane ciała, oderwane członki, rozpryśnięte mózgi i purpurowe plamy.
No tak, ale chleb by się przydał; po chwili już chyłkiem, pod murami suną skulone postacie pod drzwi piekarni. Jest ich kilka, kilkanaście. Jest ich coraz więcej. Formuje się nowy ogonek, coraz dłuższy, już dosięga tego miejsca, gdzie niedawno granat rozsypał śmierć. Odsunięto nieco w bok ciała zabitych, a na miejscu tych, którzy już nie potrzebują stać w kolejce, nowi stają w ogonku. Może trochę się mdło robi, gdy podeszwy ślizgają się w krwawych kałużach, może nieprzyjemnie jest patrzeć na czerepy rozwalone żelazem, ręce i nogi pozbawione właścicieli, ale chleb też jest potrzebny. Na wojnie ludzie giną, wiadomo, trzeba się tylko do tego przyzwyczaić.
K.J., Urywki z pamiętnika cywila, w: Pamiętniki z obrony Warszawy, red. Halszka Buczyńska, Warszawa 1942

Fotografia

Kolejka po chleb na ulicy Białołęckiej 28 (dziś Wysockiego) Julien Bryan, fotoreporter amerykański: Po południu 14 września pojechałem do laboratorium Eastman Kodak Company, aby wywołać siedem rolek filmów. Laboratorium wciąż było otwarte. Mój tłumacz Tadeusz zostawił mnie w laboratorium i pojechał samochodem z kilkoma przyjaciółmi, aby zdobyć trochę żywności dla swoich rodzin. W tym czasie połowa Warszawy stała w kolejkach po chleb. [...] W pobliżu prawie sto osób, w większości kobiet, stało w kolejce po chleb. Wszyscy byli zdenerwowani, ponieważ dzień wcześniej siedem osób z mniejszej kolejki zabił szrapnel. Ale pomimo pocisków i bomb musieli mieć chleb. Nikt z czekających przez cztery godziny, już od świtu, w kolejce, nie zrezygnował ze swojego miejsca i bezcennego bochenka. Kilka godzin później zabitych zabrano, ale stojący w kolejce tylko przesunęli się i zajęli ich miejsca. Oblężenie Warszawy w fotografii Juliena Bryana, red. Jacek Zygmunt Sawicki, Tomasz Stempowski, Warszawa 2010
Fot. Julien Bryan/United States Holocaust Memorial Museum

Mapa

1939 2019

Materiały dodatkowe